Gdy miasto śpi

W niedzielę planowałam poszwędać się z aparatem po mieście. No dobra, to nieprawda. Kot mi zaplanował. Wredne futro zorganizowało mi pobudkę o 7 rano. Nic nie widać - oceniłam sytuację pogodowo-plenerową wyglądając przez okno, złapałam jednak za aparat i wyszłam z domu. Schodząc w dół Bernardyńską i patrząc na kontury wyłaniającej się z mgły [...]