Zalew Zemborzycki
Święta w tym roku nie dały nam śniegu, sprezentowały za to awarię wodociągu w bloku i odcięcie od wody na 3 dni. Naprawdę, nawet Kevin miał lepiej sam w domu w te święta. Wedle przysłowia, że ciągnie wilka do wody, postanowiliśmy wybrać się tam, gdzie jest jej pod dostatkiem – nad nasze lubelskie „morze” 😉 Pogoda pod psem nigdy zbytnio nie przeszkadzała mi w robieniu zdjęć, nawet lubię taki lekko zamglony, mroczny klimat. Zima odsłoniła również miejsca, do których w pozostałych porach roku nie ma dostępu ze względu na bujną roślinność.




















Zostaw komentarz