Dzień jak co dzień, poranny piątek za kompem, wiadro z kawą, za oknem lekka śnieżna zadymka prowokująca do opuszczenia ciepłej miejscówki za biurkiem. A może by tak pójść na miasto zrobić jakieś zdjęcie? – przemknęło mi przez głowę. Eeee, to mokry śnieg, pada i zaraz go nie będzie, daj sobie spokój, tylko buty przemoczysz – mój wewnętrzny leń natychmiast dał o sobie znać. Na szczeście mam w sobie więcej szwędacza niż lenia, wsadzam więc aparat do placaka i zbiegam ze schodów. Dochodzi 8 rano. Mijam kilku zakapturzonych przechodniów idących do pracy, szczelnie pozawijanych w zimowe szaliki. Niektórzy trzymają parasole. Odruchowo odbijam z Narutowicza w Karmelicką. Shit, ogrodzenie! Litewski przecież w remoncie!  – przypominam sobie patrząc na parkan przed moim zamyślonym nosem. Parę chwil później brnę Przechodnią w stronę Krakowskiego i za moment jestem na Starówce. Ani żywego ducha. Sypie jeszcze bardziej, strzepuję z kurtki śnieg, nakładam kaptur i idę Grodzką na Plac po Farze.

lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto

Plac po Farze

„Pod Palikotem” robię przystanek. Już nic nie widzę na oczy, oprócz tego pięknie ośnieżonego drzewa pod Domem Kultury, tak mocno sypie. Zamiast schować się w bramie, gapię się jak zaczarowana. Na twarzy już banan, bo taki inny ten Lublin za każdym razem, a ja tak dawno nie robiłam zdjęć ot tak, dla przyjemności. Nie zrozum mnie źle, moja praca daje mi przyjemność, ale nadal to… praca. Robić zdjęcia instynktownie, bez zbędnej analizy i przemyśleń to całkiem inny wymiar przyjemności 😉

lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto

Wzgórze Czwartek

Na Czwartek! Biegiem na Czwartek! (jeśli cokolwiek będzie widać…) Całkiem źle się wspinać po stromych schodach, które dziś są wyjątkowo śliskie. Na samym szczycie czuję się niczym Rocky w pamiętnej scenie 😉 Zadyszka plus milion, ale czemu? Przecież już dwa lata nie palę! Robię kilka zdjęć i oddycham zimnym powietrzem. Z powrotem w dół jest jeszcze gorzej, wprawdzie przestało padać, ale muszę się trzymać barierki żeby nie zaliczyć gleby. Patrzę na zegarek, dopiero 9.00. Super, zdążę jeszcze na Furmańską po świeże cebularze.

lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
lublin stare miasto
narutowicza lublin